poniedziałek, 26 stycznia 2009

Najmądrzejszy przyjaciel człowieka

Każdy ruch oddala mnie od pierwszego domu, od pulsującego centrum miasta. Jednak im dalej początku, tym bliżej marzeń. Kiedy czas i przestrzeń zatoczą kolejne od cyrkla koło będzie dom z ogrodem, będą grządki z ziołami, hamak i pies najlepszy przyjaciel człowieka. Póki co jest prawie wieś i małe em jeden, są zioła w doniczkach i jest Kot - najmądrzejszy przyjaciel. Kot szczególnie przywiązał się do mojej prawej nogi. Jako strażnik jej bezpieczeństwa co wieczór pilnuje, żeby duży paluch nie marzł poza pierzyną. Kot jest wspaniałym logistykiem. Wyprzedza nogę i wytycza dużo rozsądniejsze trasy, narażając się przy tym na niebezpieczeństwo przydepnięcia łapy, albo ogona. Gdyby nie Kot nieprędko trafiłabym dziś do kuchni. Gdyby nie domagał się jedzenia i nie zaczął stepować na stercie papierów ułożonych na kuchennym blacie nie musiałabym go przeganiać, a chwilę później się po nie schylać. Gdyby nie Kot i jego "w grzbiet" wypięte przywiązanie do mojej prawej nogi nie schyliłabym się po raz kolejny, żeby go podrapać za uchem i nie dostrzegłabym przeoczonej wcześniej strony z inspirującym przepisem. Gdyby nie Kot w domu nie pachniałoby teraz drożdżami i cynamonem, a na śniadanie zjadłabym jajecznicę z dwóch jajek. Mrrr... Ciekawa jestem co zrobi Kot, żeby zbliżyć mnie do wymarzonego domu z ogrodem?

Rude drożdżówki


1 i 1/3 szklanki ciepłego mleka
¼ porcji drożdży
2 łyżki masła Ghee
2/3 szklanki cukru
2 jajka
5 szklanek mąki pszennej
gałka muszkatołowa
łyżeczka soli

rozgrzane masło Ghee
cukier zmieszany z
cynamonem

Zalewam drożdże 1/3 ciepłego (w temperaturze ciała) mleka, czekam kilka minut aż się rozpuszczą. Pozostałe mleko mieszam z masłem i z cukrem, a następnie łączę z drożdżami. Dodaję jajka, mąkę, gałkę muszkatołową (ocieram) i sól – mieszam aż ciasto stanie się gładkie i będzie odchodzić od ścianek miski. Jeśli jest zbyt klejące dodaję mąkę, a jeśli za suche dolewam mleko. Delikatnie smaruję oliwą i odstawiam na około godzinę w ciepłym miejscu (do czasu, aż podwoi objętość). Wybieram porcję ciasta z miski - moczę dłoń w zimnej wodzie, żeby łatwiej odchodziło. Drożdżówki formuję na blasze. Piekę je w około 190 stopniach (z nawiewem) przez 8 - 10 min, aż się zrobią złote. Na patelni topię masło, maczam w nim wierzch lekko wystudzonej drożdżówki a następnie maczam ją w cukrze z cynamonem. Polecam ciepłe!

W oparciu o: Baked Doughnuts Recipe 

poniedziałek, 12 stycznia 2009

Deser z duszą


Nieustannie stawiamy pierwsze kroki. Uczymy się chodzić, poznajemy utarte, w końcu własne ścieżki. Idąc swoją drogą dotarłam do dużego owalnego pokoju, w którym otaczają mnie kolejne pary drzwi. Za każdymi żyje inna, całkiem możliwa ja. Nie znajduję wskazówek. Dotykam klamek, może któraś lepiej leży w dłoni? Mierzę framugi, szukam swojego rozmiaru? Porównuję kolory, może któryś bardziej do mnie pasuje? Nie wiem, nie mam pojęcia, nie wiem! Gdzieś w powietrzu wisi odpowiedź. Jeszcze nigdy nie była tak blisko, ale jak wybrać? Staję na wprost prostych, solidnych drzwi. Próg wydaje się za wysoki... Tchórzysz? Szepcze głos z głębi duszy. Próg jest wysoki, ale do przejścia. Drzwi duże, jednak nie za ciężkie. Robię kolejny krok, spoglądam w górę. Zaczynam się kurczyć. Przez szpary w drzwiach przedziera się zapach pomarańczy. Przecież uwielbiasz pomarańcze. Zaglądam przez dziurkę od klucza, widzę swoją kuchnię i siebie. Z brandy czy z migdałami? pytam. Z migdałami! odpowiada głos z głębi duszy.

Pomarańczowe naleśniki

szklanka mąki pszennej
½ szklanki wody
½ szklanki mleka
jajko
woda pomarańczowa (wg uznania)
dżem pomarańczowy ze skórką (np. Stowit)
25-50ml Brandy/ Amaretto
płatki migdałowe
pół pomarańczy
masło

Przygotowuję ciasto na naleśniki – do zmieszanych podstawowych składników dodaję niewielką ilość wody pomarańczowej. Naleśniki smażę na klarowanym maśle, lub co jakiś czas smaruję dno patelni ręcznikiem papierowym zwilżonym niewielką ilością oleju arachidowego. Tym sposobem tłuszcz nie przeniknie aromatu naleśników. W osobnym rondelku podgrzewam dżem pomarańczowy, następnie dodaję do niego brandy lub Amaretto. Naleśniki smażę na klarowanym maśle, podczas smażenia polewam sokiem ze świeżo wyciśniętej pomarańczy. Jeżeli przygotowuję dżem z Amaretto na suchej patelni prażę płatki migdałowe, którymi posypuję gotowe naleśniki. 

Jeśli nie mam dżemu ze skórką przygotowuję ekspresową skórkę z wyciśniętej wcześniej pomarańczy. Czyszczę spód skórki z resztek miąższu i z białej warstwy, następnie kroję i zagotowuję skórki. Wymieniam wodę i dodaję cukier - skórkę gotuję w syropie cukrowym czyli na porcję wody wsypuję pół porcji cukru.

Klarowane masło czyli hinduskie masło Ghee można również przygotować samemu. Topię masło naturalne, nie doprowadzając do wrzenia, aż na powierzchni pojawi się piana (wszystkie zanieczyszczenia). Kożuch usuwam łyżką i ręcznikiem papierowym. Po wystudzeniu przelewam masło do szczelnego pojemnika (ostrożnie, żeby zanieczyszczenia osiadłe na dnie nie spłynęły razem z oczyszczanym masłem) i przechowuję w lodówce nawet przez 1 miesiąc. Masło Ghee to oczyszczony tłuszcz, a więc się nie przypala!

czwartek, 8 stycznia 2009

"Prawie" zdecydowanie robi różnicę

Koniec miesiąca z początkiem kolejnego zawiązane są na finansowy supeł. Początek wydatków plącze się z końcem poprzednich, dlatego już po chwili ulotny plus truchtem równa do zera, aż lawinowo zejdzie poniżej poziomu morza. Jedna rata, druga rata – nie ma rady. Prąd, czynsz – kolejna podwyżka. W niecałe trzy minuty oddałam co miałam i z kilkoma ocalałymi groszami w portfelu wyszłam z biura, żeby coś przegryźć. Na zewnątrz ziąb, w domu świąteczne przygotowania - w takich chwilach nogi same niosą do piekarni, a wyobraźni starcza na podpisaną ręką pierwszoklasisty pizzową bułkę z paprochami. W drodze powrotnej dostrzegłam niebiesko żółtą budkę z wielgachnym napisem LOTTO. Bułka w garść, słonik na szczęście weszłam i kupiłam los na chybił trafił. Z powrotem zasiadłam do biurka, zaparzyłam kubek gorącej herbaty i wgryzłam się w niestrawny temat. Czy tak wyglądają zwycięskie numery? Trzy kolejno odlicz cyfry i trzy liczby z łapanki? Wybrańcy losu, którzy ocalą kilka centymetrów mglistej przyszłości? Dopóki nie zostaną zwolnione blokady maszyny losującej przed ekranami telewizorów zasiadają miliony milionerów, ich rodziny, psy, koty i plany. Oko kamery zatrzymuje się na ostatniej piłeczce, przebrzmiewa ostatnie słowo, ściemnienie, chwila ciszy i... Dlaczego akurat w tym losowaniu trzynastka okazała się szczęśliwsza od siódemki, a trójka odległa od dwójki o jakieś 16PLN plus dwa złote za kupon?! Ekran telewizora bombardują pomięte niewypały, przez pokój przelatują LOTto kamikadze. Przyglądam się uważnie zmarnowanej szansie w nijakim pastelowym kolorze. Kompletnie bez sensu takie prawie szczęście, zupełnie jak dzisiejsza prawie pizza.

Prawdziwa Pizza
szklanka mąki (krupczatki lub pszennej)
ew. szczypta soli
ćwiartka drożdży
½ szklanki wody (w temperaturze ciała)

Mąkę (sól) i drożdże umieszczam w misce, drożdże zalewam wodą. Kiedy drożdże się rozpuszczą delikatnie wyrabiam ciasto i odstawiam w ciepłym miejscu, żeby wyrosło (np. wkładam do piekarnika rozgrzanego do 30 stopni). Wyrośnięte ciasto przechowuję w porcjach w lodówce. Gotową porcję (kulkę) obtaczam w mące i delikatnie formuję rozciągając brzegi ciasta. Uformowany i cienko rozwałkowany placek smaruję oliwą (zostawiam około centymetrowy odstęp od brzegów, żeby zawartość nie spłynęła z placka) i wkładam do maksymalnie rozgrzanego piekarnika (min. 260 stopni). Ciasto najlepiej piec na podsypanej mąka pszenną kamiennej (ceramicznej) płycie, ew. na odwrocie dużego żaroodpornego naczynia, albo na odwrocie blachy (żeby je łatwiej było zdjąć). Lubię cienkie i kruche spody! Przepis przywędrował do mnie prosto z Toskanii od Wujka, którego gotowanie i kuchnia to prawdziwe szczęście!

Co na wierzch? Czego dusza zapragnie! Na przystawkę focaccia czyli placek przybrany wyłącznie świeżymi ziołami, gruboziarnistą solą, cebulą czy oliwkami. Moi ulubieńcy to sól i cebula z czarnuszką, albo sól i rozmaryn z pepperoncino... Kombinujcie, na tym frajda polega!