Każdy ruch oddala mnie od pierwszego domu, od pulsującego centrum miasta. Jednak im dalej początku, tym bliżej marzeń. Kiedy czas i przestrzeń zatoczą kolejne od cyrkla koło będzie dom z ogrodem, będą grządki z ziołami, hamak i pies najlepszy przyjaciel człowieka. Póki co jest prawie wieś i małe em jeden, są zioła w doniczkach i jest Kot - najmądrzejszy przyjaciel. Kot szczególnie przywiązał się do mojej prawej nogi. Jako strażnik jej bezpieczeństwa co wieczór pilnuje, żeby duży paluch nie marzł poza pierzyną. Kot jest wspaniałym logistykiem. Wyprzedza nogę i wytycza dużo rozsądniejsze trasy, narażając się przy tym na niebezpieczeństwo przydepnięcia łapy, albo ogona. Gdyby nie Kot nieprędko trafiłabym dziś do kuchni. Gdyby nie domagał się jedzenia i nie zaczął stepować na stercie papierów ułożonych na kuchennym blacie nie musiałabym go przeganiać, a chwilę później się po nie schylać. Gdyby nie Kot i jego "w grzbiet" wypięte przywiązanie do mojej prawej nogi nie schyliłabym się po raz kolejny, żeby go podrapać za uchem i nie dostrzegłabym przeoczonej wcześniej strony z inspirującym przepisem. Gdyby nie Kot w domu nie pachniałoby teraz drożdżami i cynamonem, a na śniadanie zjadłabym jajecznicę z dwóch jajek. Mrrr... Ciekawa jestem co zrobi Kot, żeby zbliżyć mnie do wymarzonego domu z ogrodem?
Rude drożdżówki
1 i 1/3 szklanki ciepłego mleka
¼ porcji drożdży
2 łyżki masła Ghee
2/3 szklanki cukru
2 jajka
5 szklanek mąki pszennej
gałka muszkatołowa
łyżeczka soli
rozgrzane masło Ghee
cukier zmieszany z
cynamonem
Zalewam drożdże 1/3 ciepłego (w temperaturze ciała) mleka, czekam kilka minut aż się rozpuszczą. Pozostałe mleko mieszam z masłem i z cukrem, a następnie łączę z drożdżami. Dodaję jajka, mąkę, gałkę muszkatołową (ocieram) i sól – mieszam aż ciasto stanie się gładkie i będzie odchodzić od ścianek miski. Jeśli jest zbyt klejące dodaję mąkę, a jeśli za suche dolewam mleko. Delikatnie smaruję oliwą i odstawiam na około godzinę w ciepłym miejscu (do czasu, aż podwoi objętość). Wybieram porcję ciasta z miski - moczę dłoń w zimnej wodzie, żeby łatwiej odchodziło. Drożdżówki formuję na blasze. Piekę je w około 190 stopniach (z nawiewem) przez 8 - 10 min, aż się zrobią złote. Na patelni topię masło, maczam w nim wierzch lekko wystudzonej drożdżówki a następnie maczam ją w cukrze z cynamonem. Polecam ciepłe!
W oparciu o: Baked Doughnuts Recipe
Hej moja droga co za niespodzianka, rozwój tu widze i to jaki.piekna grafika!!!kryzysowe logo bardzo mi sie podoba!
OdpowiedzUsuńa bułeczki były pyszne, mialy byc dla gości na śniadanie ale ....zostały zjedzone z apetytem.
buzka
Miau! Lubimy komplementy ;)
OdpowiedzUsuńTule, Lola
dziękuję bardzo za przepis i trzymam kciuki za dom z ogrodem. zobowiązuję się dostarczyć zioła do sadzenia na parapetówę osobiście i w asyście czekoladowych muffinek (jak się nie umie upiec za wiele to trzeba szczycić się tym co się umie) :)
OdpowiedzUsuńA bułeczki przygotukę jak mąż małżonek wróci ....
Buziaki
magda, tymek i teletubisie :)
a ja zmian nie podziwiam, bo mi się posty prostokąt otwarł :(
Kurcze... Mam nadzieję, że już się wszystko wyświetla? Dopiero sie uczę ;) Madziu! Twoje mufiny dowodzą, że piec potrafisz. Bułeczki to potwierdzą i sięgniesz po więcej. Na pewno :)
OdpowiedzUsuńa tak w ogóle choć poza tematem to fote do profilu masz CUDOWNĄ!
OdpowiedzUsuń