Kitek – kot znaczy – spał spokojnie wtulony w mój brzuch. Brzęczenie budzika zazwyczaj wyrywa go ze snu, tym razem ledwie przeszło dreszczem przez prążki na rudym grzbiecie. Zasugerowałam budzikowi, żeby wziął na wstrzymanie i zaszyta w ciepłej pościeli odczekałam kolejnych i jeszcze kolejnych i jeszcze tylko dziesięć minut. Mama zwierzyła mi się niedawno, że marzy o tym, żeby raz w tygodniu nie wstawać na dźwięk budzika. I udało jej się... go wyprzedzić. Marzenia się spełniają. Czasem na wskroś, innym razem na wspak. Słyszałam też, że trzeba uważać czego się sobie życzy, dlatego staram się być przygotowana na spadające gwiazdy, żeby głupoty jakiejś nie palnąć. Zawsze jednak łapią mnie wpół obrotu – między tym czego chcę, a czego chciałam. W oka mgnieniu.
Wczoraj wieczorem wyklejałyśmy z Julką mapy marzeń. Na środku pokoju rozsypałyśmy kosz starszych i nowszych gazet i zaczęłyśmy wycinać, podcinać i odcinać. Łączyć, kleić, oddzielać i rozdzielać. Słowa i obrazy umieściłyśmy na planszach, żeby później opowiedzieć sobie jak je czytamy i jak je czytać. Z założenia plansza miała zestawiać „ja teraz” z „ja za pół roku”. Jednak już po chwili wiedziałam, że nie będę umiała przedstawić siebie z osobna. Julka nie mogła wyjść z teraźniejszości, ja uciekałam w przyszłość. Na planszy Julki królowała kobiecość, jej poszukiwanie i formy. W sercu mojego kolażu rozsiadło się szczęście otoczone tym co je daje i co je dawać może. Później długo przyglądałam się swojej planszy – niewiele brak mi do szczęścia.
Odczekałam kolejnych i jeszcze kolejnych i jeszcze tylko... Kot skapitulował, wyprężył grzbiet i miauknął. W porządku, zasłużyliśmy na wymarzone śniadanie.
Wczoraj wieczorem wyklejałyśmy z Julką mapy marzeń. Na środku pokoju rozsypałyśmy kosz starszych i nowszych gazet i zaczęłyśmy wycinać, podcinać i odcinać. Łączyć, kleić, oddzielać i rozdzielać. Słowa i obrazy umieściłyśmy na planszach, żeby później opowiedzieć sobie jak je czytamy i jak je czytać. Z założenia plansza miała zestawiać „ja teraz” z „ja za pół roku”. Jednak już po chwili wiedziałam, że nie będę umiała przedstawić siebie z osobna. Julka nie mogła wyjść z teraźniejszości, ja uciekałam w przyszłość. Na planszy Julki królowała kobiecość, jej poszukiwanie i formy. W sercu mojego kolażu rozsiadło się szczęście otoczone tym co je daje i co je dawać może. Później długo przyglądałam się swojej planszy – niewiele brak mi do szczęścia.
Odczekałam kolejnych i jeszcze kolejnych i jeszcze tylko... Kot skapitulował, wyprężył grzbiet i miauknął. W porządku, zasłużyliśmy na wymarzone śniadanie.
Omlet z avocado i szynką parmeńską (1 porcja)1 jajko
100ml mleka
½ szklanki sera mozzarella (startego)
kilka liści szałwii
ew. szczypta soli (zależy jak słony jest ser lub szynka)
masło do smażenia
2 plastry szynki parmeńskiej/ łosoś (np. wędzony)
pół avocado
cytryna lub limonka
majonez/ musztarda koperkowa (IKEA)
chili
Łączę jajko z mlekiem, dodaję szczyptę soli, ser i „potargane” liście szałwii. Smażę omlet na niewielkim ogniu. Rozcinam avocado – połowę z pestką spryskuję limonką i odkładam do lodówki – i łyżką wydrążam miąższ. Kroję owoc na cienkie plastry, które również spryskuję limonką (żeby zachowały kolor). Na połowie omletu układam avocado, na nim szynkę, którą smaruję majonezem (lub śmietaną z domieszką majonezu) i posypuję delikatnie chili. Składam omlet i wsuwam zanim ostygnie!
Zamiast szynki można użyć łososia (np. wędzonego), do którego pasuje również musztarda koperkowa, ale wówczas nie posypuję go chili.
hej Lola dziekuje raz jeszcze za wczoraj:)ale nastepnym razem nie dam sie poddawac takim mękom jakwczoraj,nadmienie tylko ,ze te kolaze powstawaly w otoczeniu zapachów z kuchni jakimi Lola mnie raczyla.Ale nie dane mi bylo spróbowac tarty pomidorowo=rozmarynowo-serowej, ani odrobiny ciasta marchewkowego!!to sie nazywa przyjazn,trzymac na glodzie w oparach pysznoscu:)nic to prosze sie tlkumaczyc na forum.ja po powrocie do domu rzucilam sie na salate z mozarella i suszonymi pomidorami, taka mala namiastka tego co pichcilas wczoraj:)
OdpowiedzUsuńsciskam
ps.czekam na "owocach " na przepis na tarte
Tłumaczę się zatem: no przecież proponowałam, że coś przyrządzę :) Tarte i ciasto produkowałam na sprzedaż i proszę mi wierzyć (proszę wszystkich) znacznie częściej cierpię katusze nie mogąc tknąć tych i innych smakołyków... A na wspólne jedzenie i pieczenie tortu makowego Twojej babci kolejny raz w weekend zapraszam :)
OdpowiedzUsuńa ja wam dziewczęta zazdroszcze wspólnego czasu. ciekawe jaki byłby mój kolaż?
OdpowiedzUsuńi ściskammmmmmmm,!
a jak mi nie odpiszecie na meile obie to będę płakać o!
;)
Ależ ja odpisałam, odpisałam :)
OdpowiedzUsuń<3