Pierwszy smak poświęcę szalonej kanadyjskiej poszukiwaczce przygód, którą spotkałam prawie pięć lat temu. Zaprzyjaźniłyśmy się natychmiast, a dokładnie biblijnego siódmego dnia jej nowego życia w Krakowie. Szalona kanadyjka szybko dała się poznać jako absolutna maniaczka zup – chciałam jej kupić gigantyczny gar na aromatyczne wywary, ale ten i inne dmuchane plany rozwiał wiatr, który popchnął kanadyjkę ku nowej przygodzie. Kanadyjska znawczyni zup szczególnie ukochała miksowany przeze mnie krem z groszku, a dokładnie zaostrzoną wersję kremu mojej mamy. W zeszłą sobotę pichciłyśmy ostatnią „we wspólnym krakowskim życiu” kremową grochówkę. Mimo łez i kolejnych awarii korków, które nie wytrzymywały napięcia udało nam się zupy nie przesolić, jednak zdecydowanie przesadziłam z chili. Na przyjaźń nie da się machnąć ręką...
Szalony krem z groszku
1 opakowanie mrożonego groszku (poza sezonem)
1 średnia cebula
rosół warzywny – w pośpiechu przejdzie kostka
śmietana 30% lub mleko
gałka muszkatołowa (świeża i własnoręcznie ścierana!)
chili (młynek)
sól i pieprz
Pokrojoną cebulę szklę w garnku, następnie dodaję groszek i kostkę rosołową (czasem ocalałe kropelki rosołu czekają na okazję w zamrażarce!). Kiedy groszek zmięknie wlewam wodę (rosół), chwilę gotuję, a następnie miksuję zupę i dodaję mleko. Przyprawianie zaczynam od dodania gałki muszkatołowej i chili.
Szalony krem z groszku
1 opakowanie mrożonego groszku (poza sezonem)
1 średnia cebula
rosół warzywny – w pośpiechu przejdzie kostka
śmietana 30% lub mleko
gałka muszkatołowa (świeża i własnoręcznie ścierana!)
chili (młynek)
sól i pieprz
Pokrojoną cebulę szklę w garnku, następnie dodaję groszek i kostkę rosołową (czasem ocalałe kropelki rosołu czekają na okazję w zamrażarce!). Kiedy groszek zmięknie wlewam wodę (rosół), chwilę gotuję, a następnie miksuję zupę i dodaję mleko. Przyprawianie zaczynam od dodania gałki muszkatołowej i chili.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz