Przede mną ostatni wieczór z Szaloną Kanadyjką. Jutro z samego rana lotnisko i „słoik słonych wspomnień”... Czas przyznać, że czuję się tym rozstaniem rozbita. Wiem, że to niewielka zmiana we wspólnej czasoprzestrzeni, jednak trudno mi się z tym pogodzić. Kanadyjka plus słoik? Nie mogłam dzisiaj zasnąć, a dla ukojenia wyciskałam ostatnie soki z pomarańczy i pomidorów. Wyszłam z domu z małym poślizgiem i choć na przystanek dobiegłam minutę przed czasem autobus i tak zdołał mi uciec. Do tramwaju mam mniej więcej kilometrowy spacer. Połknęłam zadyszkę i omijając życiowe zakręty, na których mogłabym rozbić słój z pomarańczową pomidorówką, dotarłam do celu. Odetchnęłam i realizowałam plan dalszej podróży, a los... Realizował swój. Wysiadając z tramwaju przydepnęłam sutannę młodemu zakonnikowi po czym rzuciłam bezmyślnie Jezzzu, przepraszam! Po drugiej stronie ulicy zaczął migać zielony ludzik, pędem ruszyłam przez śliską jezdnię. Na trzy cztery z pojawieniem się jego czerwonego koleżki zgubiłam rytm i zajęłam jeden metr pięćdziesiąt dziewięć centymetrów przejścia dla pieszych. Tulone pod pachą papiery wylądowały w kałuży, a słój z pomidorówką roztrzaskał się w drobny mak. Starsza pani pomagając mi pozbierać nasiąknięte kałużą notatki mamrotała pod nosem, że nie ma co dziękować, trzeba umieć chodzić... Ech, żal... Zupy również!
Pomarańczowa pomidorówka
duży przecier pomidorowy (lub całe pomidory)
1 pomarańcza
średnia cebula
rosół warzywny
1-2 ząbki czosnku
1-2 pepperoncino
1-2 goździki
25-50ml Ginu
tymianek
sól
pieprz
Drobno posiekaną cebulę szklę w garnku, dodaję pokrojony w płatki czosnek, rozkruszone pepperoncino i całe goździki. Zmniejszam ogień, wlewam przecier pomidorowy, sok z pół pomarańczy i 25ml Ginu. Chwilę duszę, następnie dodaję rosół. Doprawiam tymiankiem (rozcieram w dłoniach) solą i pieprzem. Jeśli zupa (pomarańcza) jest kwaśna łamię smak odrobiną cukru trzcinowego. Zupę podaję z gęstym śmietanowym kleksem i bazylią.
Z podobnych składników przygotowuję sos, który serwuję z makaronem farfale i posypany świeżym parmigiano. Zamiast tymianku używam świeżej bazylii i nie dodaję goździków - bo to już inny sos, o którym jeszcze napiszę.
Pomarańczowa pomidorówkaduży przecier pomidorowy (lub całe pomidory)
1 pomarańcza
średnia cebula
rosół warzywny
1-2 ząbki czosnku
1-2 pepperoncino
1-2 goździki
25-50ml Ginu
tymianek
sól
pieprz
Drobno posiekaną cebulę szklę w garnku, dodaję pokrojony w płatki czosnek, rozkruszone pepperoncino i całe goździki. Zmniejszam ogień, wlewam przecier pomidorowy, sok z pół pomarańczy i 25ml Ginu. Chwilę duszę, następnie dodaję rosół. Doprawiam tymiankiem (rozcieram w dłoniach) solą i pieprzem. Jeśli zupa (pomarańcza) jest kwaśna łamię smak odrobiną cukru trzcinowego. Zupę podaję z gęstym śmietanowym kleksem i bazylią.
Z podobnych składników przygotowuję sos, który serwuję z makaronem farfale i posypany świeżym parmigiano. Zamiast tymianku używam świeżej bazylii i nie dodaję goździków - bo to już inny sos, o którym jeszcze napiszę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz