piątek, 19 grudnia 2008

Podróż z piekła rodem

Wsiadasz do autobusu. Twoje zmęczone pracą za biurkiem plecy, wizja relaksującej kąpieli z książką i Ty. Próbujesz czytać, ale trudno Ci się skupić - autobus charczy, śmierdzi spalinami i potyka się o wyboje. Starsza, bardzo starsza pani zwraca się do chłopca na wprost Ciebie, ale on nie umie jej pomóc. Ty możesz, dlatego uspokajasz staruszkę. Wskażesz jej odpowiedni przystanek, a nawet z nią wysiądziesz. Babunia z wdzięczności przysiada się do Ciebie i zaczyna rozmowę. Jest mała, okrąglutka, ma zaróżowione policzki i osiemdziesiąt lat. Ty masz prawie trzy razy mniej. Kiedy była w twoim wieku zaczepił ją na ulicy fotograf. Uśmiechasz się, zaczynasz odpoczywać. Zastanawiasz się co się stało z jej zdjęciem, czy zdobi jakieś archiwalne portfolio? Babunia mówi dalej, jest coraz mniej tajemnicza i coraz bardziej natarczywa. Zastygasz, napięty uśmiech uczepił się kącików oczu. Trwasz tak przez niekończący się monolog. Na pytania odpowiadasz szczerze, do kieszeni chowasz emocje. Nie, nie czytasz Biblii. Dziękujesz babci za jej Wyznanie i teorię wszechświata. Trzecia Wojna Światowa? Zupełnie niewykluczone. Z tym się zgodzisz, świat lekko zwariował. Umrzesz z niewiedzy - być może proszę pani. Być może my wszyscy. Tak, jesteś szczęśliwa. Z opresji znów ratuje Cię warzywniak obok przystanku. Przepraszasz, ale koniecznie musisz tam wstąpić. Wybierasz cieciorkę, cytryny, pietruszkę i czosnek. Po ostatniej imprezie zostało Ci sporo bakalii z grzanego wina. Tak jesteś szczęśliwa...

Piekielnie Dobry Hummus

1 puszka cieciorki
garść orzechów włoskich, prażonych
1-2 pepperoncino
1-2 ząbki czosnku
sok z połówki cytryny
garść posiekanej pietruszki
oliwa
woda
sól
chili

Zmielone prażone orzechy łączę z cieciorką (miksuję). Do masy dodaję rozkruszone pepperoncino i oliwę (można podgrzać oliwę z pepperoncino i odstawić na około dwa dni, żeby oliwa odpowiednio nasiąkła aromatem). Do masy wlewam sok z pół cytryny, wciskam ząbek czosnku i wsypuje posiekaną pietruszkę. Dodaję około 50ml wody, żeby rozrzedzić pastę. Doprawiam solą i ewentualnie chili. Z wierzchu posypuję orzechami lub całą cieciorką. Podaję z ciepłym pieczywem np. pitta i sałatką z drobno pokrojonego zielonego ogórka, pomidorów, czerwonej cebuli i oliwek.

2 komentarze:

  1. hej, Lola czekam na smakowite opowiesci.
    Humus zrobiłam, pyszny, tylko za duzo czosnku mi wpadło do niego:)
    pa
    julka

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznaje, że czasem z czochem lubię przesadzić ;) Wzmocniona wersja przeciw babulinkowym złym urokom ;)

    OdpowiedzUsuń